Nigdy nie zauważam, że facet we mnie jest, dopóki nie jest za późno

Trzeba przyznać, że bardzo trudno mi rozszyfrować różnicę między flirtowaniem a typowym zachowaniem „miłego faceta”. Kto mógłby mnie winić? Ponieważ boję się zawstydzić siebie, nigdy nie wyjdę i nie zrobię pierwszego kroku ani nie zapytam faceta, jak się czuje i zawsze tracę z tego powodu świetnych facetów.



Mam tendencję do bycia nieświadomym i zakładam, że facet, który flirtuje, jest po prostu miły.

Jest szansa, że ​​nie myślę od razu o związaniu się z jakimkolwiek związkiem, więc mój umysł nie kieruje się od razu w stronę romansu. Jeśli tak jest, czasami błędnie interpretuję potencjalnie romantyczne zachowania, takie jak przypadkowe randki lub subtelny flirt, jako zachowanie „miłego faceta”.

Faceci czekają z ujawnieniem swoich uczuć, dopóki nie wejdą w nowe relacje z innymi kobietami.

Nie potrafię dokładnie określić, dlaczego tak się dzieje, ale to prawie tak, jakby przełącznik został przełączony, gdy nowy romans zajmuje miejsce potencjalnego związku. Czuję, że mężczyźni, którzy boją się odrzucenia, zwykle czekają, aż sami wejdą w związek, zanim przyznają, że w przeszłości między nami mogła być iskra. W ten sposób są bezpieczni, jeśli zostaną odrzuceni, ponieważ mają kogoś innego, na kim mogą się oprzeć.

Nie zawsze grasuję.

Jestem bardzo pewny swojej samotności i nie przeszkadza mi czekanie na „odpowiedniego” faceta, zamiast w międzyczasie rzucać się w wir po rzucie. Ponieważ nie szukam potencjalnych zalotników, czasami przeoczam możliwość zainteresowania się mężczyzną po drodze i zwykle, gdy zdaję sobie z tego sprawę, jest już za późno.



Tęsknię, ponieważ nie jestem na tyle odważny, by o to zapytać.

Przyznam, że nie jestem osobą konfrontacyjną, co sprawia, że ​​w ogóle unikam poruszania uczuć. Zamiast tego po prostu pozwalam, by sprawy się ułożyły i w tym momencie zwykle kończy się to, że tracę związek, ponieważ nie mam jaj, by mówić po pierwsze.

Myślałem, że jesteśmy tylko przyjaciółmi.

Jestem dziewczyną na wskroś, ale mam też tendencję do bardzo dobrego wibrowania z facetami. Z tego powodu częściej znajduję bliskie przyjaźnie z mężczyznami. To wszystko jest zabawne i zabawne, aż do dnia, kiedy facet zaczyna się dystansować i zastanawiam się, co się dzieje. Wtedy zdaję sobie sprawę, że ma dziewczynę, więc tak naprawdę już nie „potrzebuje” mojej przyjaźni. Nigdy nie rozumiem, dlaczego tak łatwo jest im się wycofać, więc zacząłem konfrontować się z kilkoma facetami z mojej przeszłości. Dowiedziałem się, że powodem naszej przyjaźni był przede wszystkim fakt, że widzieli mnie jako potencjalną dziewczynę. Fajne. Więc dlaczego wcześniej nie złapałem wskazówek?